wtorek, 20 lipiec 2010 11:49

Ula Dudziak

ula_dudziak_mowpW ostatnich miesiącach mieszkańcy Oświęcimia okazali się być ludźmi niezwykłymi. Zjednoczyli się w akcji ratowania życia ciężko chorego na raka 4-letniego Igora Bartosza. W tym celu różne instytucje organizują imprezy, podczas których odbywa się zbiórka pieniędzy niezbędnych na operację, która ma uleczyć Igorka.

 


Od samego początku z wielkim sercem i determinacją w akcję włączył się Międzynarodowy Dom Spotkań Młodzieży. Nic więc dziwnego, że dyrektor Leszek Szuster przypomniawszy sobie wypowiedziane kiedyś słowa Urszuli Dudziak: "jeśli będę Ci Leszku potrzebna - zadzwoń" chwycił za słuchawkę i zadzwonił. Poprosił... . Nie było innej opcji, ta znakomita wokalistka jazzowa przybyła do MDSM-u, by dać Igorkowi "coś" od siebie. To "coś" było magicznym koncertowym wieczorem. Takiej osoby jak Ula trzeba nam było, kobiety spełnionej, szczęśliwej o ogromnym poczuciu humoru, który pozwolił jej samej przezwyciężać przeciwności losu. Był to wieczór dlatego też niezwykły, ponieważ oprócz muzyki i śpiewu, było bardzo dużo zwykłego babskiego gadania z nami - publicznością. Wieczór przeistoczył się w intymne, towarzyskie spotkanie z wielką artystką, która w sposób humorystyczny opowiadała o swoim bardzo ciekawym życiu, o muzycznej karierze, o miłości, o swoich wspaniałych córkach, o marzeniach kiedyś zapisanych w pamiętniku. Zapisane marzenia miały dopisek: "Kiedyś po latach, gdy będziesz znana i podziwiana zaglądniesz na tę stronę i wtedy przekonasz się, że WSZYSTKO JEST MOŻLIWE."

 

Zobaczyłam kobietę otwartą, niezwykle żywiołową, kochającą życie i ludzi, która akceptuje samą siebie i... swój wiek, o którym mówi otwarcie i bez zażenowania. Aż trudno było mi uwierzyć, bo przecież widziałam kobietę z błyskiem w oku, z młodzieńczym, dziewczęcym uśmiechem.


Niezwykła żywiołowość Urszuli Dudziak i Jej sugestywność przekonywania dała o sobie znać podczas licytacji obrazów znanych współczesnych malarzy: Kaliny Dulko, Józefa Hołarda, Janusza Karbowniczka, Haliny Kozioł, Elżbiety Kuraj, Adama Pociechy, Waldemara Rudyka i Pawła Warchoła. Zaklinała je czarami dobroci. Po tej akcji czynienia czarów, obrazy rozeszły się prędko, jak ciepłe bułeczki. Dochód z ich sprzedaży zasilił konto chorego Igorka.


Każdy, kto zakupił obraz oprócz wspólnego zdjęcia z Ulą otrzymał owoc papai z Jej dedykacją.


Wieczór zakończył się w bardzo swojski sposób. Ula skromnie usiadła wśród publiczności... i podczas niekończących się rozmów z indywidualnymi osobami rozdawała na swojej płycie Live At Jazz Cafe (2009) dedykacje-autografy.


Spotkanie z Ulą Dudziak na długo pozostanie w pamięci wdzięcznych mieszkańców Oświęcimia i Igorka Bartosza.


www.wiadomosci24.pl

Czytany 3137 razy Ostatnio zmieniany poniedziałek, 14 kwiecień 2014 21:44
Więcej w tej kategorii: « Kubuś i Reszta Grzegorz Turnau »